sobota, 26 stycznia 2013

"Historia" K.K. Baczyński

Arkebuzy dymiące jeszcze widzę,
jakby to wczoraj u głowic lont spłonął
i kanonier jeszcze rękę trzymał,
gdzie dziś wyrasta liść zielony.
W błękicie powietrza jeszcze te miejsca puste,
gdzie brak dłoni i rapierów śpiewu,
gdzie teraz dzbany wrzące jak usta
pełne, kipiące od gniewu.
Ach, pułki kolorowe, kity u czaka,
pożegnania wiotkie jak motyl świtu
i rzęs trzepot, śpiew ptaka,
pożegnalnego ptaka w ogrodzie.
Nie to, że marzyć, bo marzyć krew,
to krew ta sama spod kity czy hełmu.
Czas tylko warczy jak lew
przeciągając obłoków wełną.
Płacz, matko, kochanko, przebacz,
bo nie anioł, nie anioł prowadzi.
Wy te same drżące u nieba,
wy te same róże sadzić jak głos
na grobach przyjdziecie i dłonią
odgarniecie wspomnienia i liście, jak włos
siwiejący na płytach płaskich.
Idą, idą pochody, dokąd idą,
których prowadzi jak wygnańców laski
ląd krążący po niebie. A może
niebo po lądzie dmące piaskiem
tak kształt ich zasypuje. Jak noże
giną w chleb pogrążone - tak oni
z wolna spływają. Piach ich pokrywa.
Jeszcze słychać śpiew i rżenie koni.
dn. 8.III.42 r.
Wiersze wybrane, 1942
Opracowanie wiersza

"Deszcze" K.K. Baczyński

Deszcz jak siwe łodygi, szary szum,
a u okien smutek i konanie.
Taki deszcz kocham, taki szelest strun,
deszcz - życiu zmiłowanie.
Dalekie pociągi jeszcze jadą dalej
bez ciebie. Cóż? Bez ciebie. Cóż?
w ogrody wód, w jeziora żalu,
w liście, w aleje szklanych róż.
I czekasz jeszcze? Jeszcze czekasz?
Deszcz jest jak litość - wszystko zetrze:
i krew z bojowisk, i człowieka,
i skamieniałe z trwóg powietrze.
A ty u okien jeszcze marzysz,
nagrobku smutny. Czasu napis
spływa po mrocznej, głuchej twarzy,
może to deszczem, może łzami.
I to, że miłość, a nie taka,
i to, że nie dość cios bolesny,
a tylko ciemny jak krzyk ptaka,
i to, że płacz, a tak cielesny.
I to, że winy niepowrotne,
a jedna drugą coraz woła,
i to, jakbyś u wrót kościoła
widzenie miał jak sen samotne.
I stojąc tak w szeleście szklanym,
czuję, jak ląd odpływa w poszum.
Odejdą wszyscy ukochani,
po jednym wszyscy - krzyże niosąc,
a jeszcze innych deszcz oddali,
a jeszcze inni w mroku zginą,
staną za szkłem, co jak ze stali,
i nie doznani miną, miną.
I przejdą deszcze, zetną deszcze,
jak kosy ciche i bolesne,
i cień pokryje, cień omyje.
A tak kochając, walcząc, prosząc
stanę u źródeł - studni ciemnych,
w groźnym milczeniu ręce wznosząc,
jak pies pod pustym biczem głosu.
Nie pokochany, nie zabity,
nie napełniony, niedorzeczny,
poczuję deszcz czy płacz serdeczny,
że wszystko Bogu nadaremno.
Zostanę sam. Ja sam i ciemność.
I tylko krople, deszcze, deszcze
coraz to cichsze, bezbolesne.
ukończone 21 II 43r.
Śpiew z pożogi, 1947
 
Opracowanie wiersza

Czesław Miłosz - życie i twórczość

Czesław Miłosz, laureat literackiej Nagrody Nobla z 1980 roku, uzyskał to zaszczytne wyróżnienie za całokształt twórczości. Urodził się 30 czerwca 1911 roku w Szetejniach na Litwie jako syn Aleksandra Miłosza i Weroniki z Kunatów. Młodość spędził w Wilnie.

Podczas studiów prawniczych na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie był współzałożycielem grupy poetyckiej "Żagary" i współredaktorem jej pisma. Debiutował w 1930 roku wierszem w czasopiśmie uniwersyteckim "Alma Mater Vilensis", a w 1933 roku wydał pierwszy tomik poetycki "Poemat o czasie zastygłym". W następnym roku otrzymał nagrodę wileńską Związku Literatów za twórczość poetycką.
Dwukrotnie przebywał w Paryżu na stypendium na stypendium naukowym. W 1936 roku podjął pracę w Polskim Radiu początkowo w Wilnie, później w Warszawie. Podczas niemieckiej okupacji brał czynny udział w podziemnym życiu kulturalnym. Ogłosił wówczas konspiracyjnie zbiór "Wiersze" i antologię poetycką "Pieśń niepodległa". Po wojnie krótko przebywał w Krakowie, a pod koniec 1945 roku wstąpił do służby dyplomatycznej i pracował jako radca kulturalny placówek polskich w Nowym Jorku, Waszyngtonie i od 1949 roku w Paryżu. W 1951 roku odmówił powrotu do kraju i pozostał we Francji, utrzymując się z prac

Czytaj dalej

wtorek, 27 września 2011

Stefan Jurkowski - Według św, Jana

Słowo
lekkie słowo
glob ziemski pochyla
słowo
nic nie znaczące
dokładnie zabija

słowo
puste słowo
nowe światy stwarza

- tak przez wieki się toczy wszelkich słów rozmowa
niby kula magiczna w kierunku przepaści --


Horacy - Oda IX

DO TALIARCHA.
Oda IX.
Vides ut alta stet nive.

Patrz! na Sorakcie co tam spadło śniegu
Aż lasy dyszą pod okiścią zgięte;
Mróz schwycił, i rzeki w biegu
Stanęły ścięte.

Chcesz mróz odpędzić? nieszczędź do komina
Drewek Taliarchu; z Babińskiego dzbanka
Nieżałuj starego wina
Co strzyma szklanka.

Resztę zdaj Bogom; gdy oni swawolę
Wichrów na morzu ukrócą - z tą zmianą
Twoje cyprysy, topole.
Szumieć przestaną.

Nie pytaj co tam jutro ci wywróży;
Dzionek przeżyty zyskanym nazywaj;
Dopóki młodość ci służy,
Baw się, używaj.

Zwiedzaj przechadzki i pole marsowe;
Starość od ciebie jeszcze tak daleka, i
A wieczór chodź na rozmowę
Gdzie dziewczę czeka.

Coś tam chichocze w cieniu - ów przysionek
Dzieweczkę kryje łatwą do spotkania -
Z paluszka zsuń jej pierścionek.
Zsuń, choć się wzbrania.

Grochowiak Stanisław - Introdukcja


Nie cały minę Choć zostanie owo
Kochanie ziemi w bajorku i w oście
I przeświadczenie, że śledź bywa w poście
Zarówno piękny jak pod jesień owoc

Bo kochać umiem kobietę i z rana
Gdy leży cicha z odklejoną rzęsą
A jak jest moja  to jest całowana
W puder i w słońce W zachwyt i w mięso

Tak mnie ugadzam bo nie tylko z niebem
Ale z odbiciem nieba w całej nafcie
A teraz weźcie teraz wy potrafcie
Tyle zachwytu połączyć z pogrzebem

Słabi powiedzą tyle, że to smutno
Mężni że słabych zatrzymuję w drodze
A ja zbierałem tylko te owoce
Co – że są krwawe – zbiera się przez płótno.

Grochowiak Stanisław - Do pani


Lubię z blachy twego kubka
Pić herbatę gorzką, pani –
Lubię głaskać twego szczura,
Gdy się do mych nóg przyczołga –

Albo gadam z pogrzebaczem,
Albo łajam karbidówkę:
Ordynarna to jest dama,
Nie zdobiąca twego dworu.

A wszak piękne masz niechlujstwo
Z astronomią złych pająków,
Z ciemną kaźnią twej piwnicy,
Kędy boczki mrą na hakach.

O feudalna moja pani,
Chwalę sobie twe domostwo
Wieczny lennik na twych włosach,
Trwały wasal twego żebra...

                                            Menuet z pogrzebaczem,   1958

Opracowanie wiersza